Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Kasabian „48:13”

13 Czerwca 2014

The Beatles spotykają Kraftwerk w modnym brytyjskim klubie i po wzięciu sporej dawki kwasu, postanawiają nagrać wspólnie fajną, alternatywną, ale i chwytliwą płytę, przy której będzie można potańczyć, a także wyluzować się i odlecieć w świat kolorowych, choć nieszkodliwych, narkotycznych wizji. Tak można pokrótce scharakteryzować nowy album Kasabian, skrywający arcyciekawą muzyczną treść pod enigmatycznym tytułem "48:13" (liczba to oczywiście łączny czas trwania nagrań). I jak na niespełna 50 minut muzyki, dzieje się tu sporo. Jeśli poprzednik ("Velociraptor!") był ich "Sierżantem Pieprzem", to teraz doczekali się własnego "Magical Mystery Tour". Nowa płyta Kasabian to lekki psychodeliczny odlot i nieskrępowane podróże pomiędzy muzycznymi dekadami. Tu nic nie jest oczywiste, ale jednocześnie muzyczny trip na jawie odbywa się bez przekraczania eksperymentalnego absurdu. Na "48:13" wszystko ma swój, lekko rozmyty, ale słyszalny sens.

No dobrze, nie przesadzajmy z tymi pochwałami, ale powiedzmy sobie wprost - jest dobrze, a nawet bardzo dobrze. Oczywiście, jeśli ktoś polubił ich za stadionowe hymny, przesterem i rozmachem stojące, z "Shoot the Runner", czy "Empire" na czele, może nie poczuć od razu mocy nowej muzyki. Witają nas kosmicznym klimatem rodem z Pink Floyd (instrumentalna "Shiva"), który jeszcze od czasu do czasu odżywa, jak we fragmencie "Explodes" lub w majestatycznym wstępie do "Clouds". Dużo tu zresztą odniesień do przeszłości i ukłonów w stronę tradycji. W stylu lat 80. i pierwszych albumów Depeche Mode pobrzmiewa chociażby marszowy i przebojowy z początku, a potem dyskotekowy i psychodeliczny "Trent", jak również wspomniany przed chwilą "Explodes".

Nie brakuje tu rzeczy mocnych, na wskroś rockowych, choć podanych w syntezatorowo - loopowym stylu electro, za przykład biorąc "Bumblebeee". Kusząco brzmią wiolonczele i nienachalne orkiestracje w kawałku "Stevie". "Doomsday" to z kolei skoczny miks klimatu starych hitów zespołu Madness z nowoczesnym brzmieniem i z magicznymi syntezatorami. W "Glass" mamy niemal lennonowski wokal i takąż melodykę, do tego niby bliskowschodnie dźwięki, rap i znowu psychodelię. Singlowy "Eez - eh"... Co ja to chciałem napisać? A, tak! "Eez - Eh" - miałem wyrazić swą opinię o tym kawałku, ale zacząłem przy nim tańczyć, bo trudno naprawdę się powstrzymać. A to jeszcze nie wszystko! Słychać na płycie i narkotykową imprezę wprost z hippisowskiej Kalifornii (instrumentalny przerywnik "Levitation"), i britpopowe, melodyjne szaleństwo z połowy lat 90. (jakieś połączenie dokonań Oasis z Kula Shaker w "Bow"), a nawet brytyjski beatowy sound z lat 60. ("S.p.s.").

Swego czasu Radiohead pokazali, że można grać rocka i bez gitar, albo z nietypowym ich użyciem, a przy tym intrygować nie gorzej, niźli zastępy wiernych Marshallom kudłaczy. Kasabian podjęli dzieło już dawno, ale w przeciwieństwie do wielu wykonawców, którzy łącząc rocka z elektroniką zawędrowali na pustkowia nudy, oni pozwolili sobie wypłynąć na oceany muzycznej ekstazy. Można powiedzieć - nie po raz pierwszy. W płytach 5 : 0 dla nich! Jeśli ponownie zbiorą sporo nominacji do Brit Awards, to zasłużenie.

Paweł Lach

Ocena recenzenta:
  • Ocena 4/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 0/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
0/5 (0)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
10.6.2014

Wydawca:
Sony Music Poland

Lista utworów:

1. (shiva)
2. bumblebeee
3. stevie
4. (mortis)
5. doomsday
6. treat
7. glass
8. explodes
9. (levitation)
10. clouds
11. eez-eh
12. bow
13. s.p.s.

Informacje o wykonawcy

Kasabian

Inne recenzje płyt wykonawcy

Kasabian - Velociraptor!
Kasabian „Velociraptor!&rdquo
Ocena: 33333 (3)
Autor: Tommy
Copyright © Rock Magazyn 2001-2018. Wszelkie prawa zastrzeżone.