Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


John Porter „Honey Trap”

8 Października 2014

Już stary bluesman Willie Dixon namawiał, aby nie oceniać książki po okładce. Tę zasadę należy odnieść do najnowszego albumu osiadłego w Polsce przed niemal czterdziestu laty Walijczyka - Johna Portera, który po trzech bardzo udanych płytach nagranych z Anitą Lipnicką i dobrze przyjętym solowym albumie "Back In Town" wraca z najnowszym krążkiem "Honey Trap". Niewątpliwie okładka jest czymś, co przyciąga uwagę; jest najczęściej pierwszym wrażeniem doznanym przez słuchacza po nabyciu płyty, nastrajającym pozytywnie lub negatywnie przed włożeniem kompaktu do odtwarzacza. Szatę graficzną utrzymano w stylistyce tzw. "magazynów pulpowych", czyli popularnych w Stanach Zjednoczonych pism wydawanych na papierze gorszej jakości, drukujących nie najwyższych lotów prozę (najczęściej kryminalną). W połączeniu z bardzo prostą, żółtą czcionką okładka stwarza wrażenie swoistego minimalizmu.

"Honey Trap" to dwanaście premierowych piosenek. Daje się zauważyć na płycie odstawienie pudła w kąt. Nawet piosenki balladowe nie zawierają brzmień gitary akustycznej, która przecież była bardzo istotnym instrumentem w ostatnich dokonaniach muzycznych Johna Portera. Do łask powróciła gitara elektryczna, co jest zdecydowaną zaletą "Honey Trap". Utwory produkowane przez Phila Browna były nagrywane na "setkę" w studio, a Johnowi Porterowi towarzyszyli brytyjscy muzycy pozyskani do współpracy przez producenta. Sam muzyk przyznaje w wywiadach, że znudziło go mozolne nagrywanie kolejnych ścieżek w studio, dlatego album został zarejestrowany w staromodny, coraz rzadziej dziś praktykowany sposób.

Album, choć niewątpliwie niespieszny, powoli płynący, ewidentnie wciąga. Mimo że nie doświadczymy żonglerki temp, rytmicznych łamańców (w przypadku tego albumu monotonnia instrumentów perkusyjnych absolutnie nie zawadza), to dzięki posępnemu klimatowi, charakterystycznemu brzmieniu gitary i zmęczonemu głosowi Portera płyta zawdzięcza swój urok. Utwory takie jak "My Dark Places", caveowskie "In The Blue Room", gitarowo kojarzące się z Chrisem Isaakiem "Night Smoke" czy do bólu ponure, jak gdyby wyjęte z nocnego koszmaru "Dreaming Of Drowning" mogłyby ozdobić ścieżkę dźwiękową niejednego psychodelicznego filmu. Łagodniejszej, i lepszej moim zdaniem odsłonie Mikołaja Jaskini, Porter kłania się w bardzo pięknych balladach "Light On A Darkened Road" czy w wieńczącym płytę "Something New", którego linia wokalna w zwrotkach wzbudza skojarzenia z przepięknym "Into My Arms".

Są też na płycie piosenki nieco lżejsze, a co za tym idzie - przystępniejsze dla słuchaczy. Takim utworem jest tytułowy numer, do którego powstał teledysk. "Honey Trap" to chyba najbardziej dynamiczny utwór na płycie, zawierający solówkę na harmonijce ustnej. W pamięci szybko ostaje się również okraszony niezwykle śpiewnym refrenem "Love Didn't Save You". Podobać mogą się czysto rockowe "When The Sun Never Shines", nieco optymistyczniej pobrzmiewający "No Place To Go" czy prowadzony przez wyrazistą linię basu i w refrenie żywszy niż reszta płyty "Outta My Bad". Są to bardzo przyzwoite piosenki, choć gdybym musiał usilnie wskazać trzy najsłabsze utwory z "Honey Trap", to wybór padłby na nie.

Dzięki płytom nagranym w duecie z Anitą Lipnicką nazwisko Portera powróciło z niebytu. Walijczyk mógł skupić się na karierze solowej, dzięki czemu młodsi fani nie kojarzą go tylko i wyłącznie z Anitą Lipnicką, starsi z płytą "Helicopters", a jeszcze starsi z początkami Maanamu. John Porter nagrał płytę bardzo solidną, której świetnie się słucha. I nie przeszkadzają nawet bardzo monotonne partie sekcji rytmicznej czy ogólnie rzecz ujmując - aranżacyjna oszczędność. A może w dobie cyfryzacji, dopieszczania nagrań w studio, upychania w nich przeróżnych efektów, bajerów, sampli i Bóg wie czego jeszcze jesteśmy właśnie przyzwyczajeni do nadmiernego przepychu i takie płyty jak "Honey Trap" brzmią lekko niedzisiejszo? Paradoksalnie ta nieprzystawalność do dzisiejszych trendów jest największą bronią najnowszej solowej płyty Johna Portera.

Kamil Pietrzyk

Ocena recenzenta:
  • Ocena 4/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 0/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
0/5 (0)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
6.10.2014

Wydawca:
Mystic Production

Lista utworów:

1. My Dark Places
2. In The Blue Room
3. Honey Trap
4. Light On a Darkened Road
5. Night Smoke
6. Where The Sun Never Shines
7. Black With The Blues
8. Love Didn’t Save You
9. Dreaming Of Drowning
10. No Place To Go
11. Outta My Bed
12. Something New

Informacje o wykonawcy

John Porter

Inne recenzje płyt wykonawcy

John Porter - Back In Town
John Porter „Back In Town&rdquo
Ocena: 33333 (3)
Autor: Monika.Pyzio
Copyright © Rock Magazyn 2001-2018. Wszelkie prawa zastrzeżone.