Dezerter - Zabrze - 11.03.2006
W piątek 10 marca w klubie "Wiatrak" w Zabrzu odbyła się impreza dla fanów punka. Zaczęła ją rozkręcać kapela Leberowce - 16-latkowie z Rydułtów, którzy dopiero grają od roku, ale idzie im to już nieźle. Potem grała kapela Wiśnia mocne, którzy uraczyli publikę paroma coverami. Jak na trzy lata grania to trochę mało, ale robią to dla zabawy, więc czemu nie. Potem na scenie pojawili weterani grający od 21 lat, czyli Psy Wojny. Pojawiło się parę numerów z ich planowanej na jesień nowej płyty. Na koniec klasyka polskiego punku - Dezerter. Prawie 30-lat na scenie to już dinozaury, ale jeszcze mogą rządzić sercami następnych pokoleń punkowców ? ich muzyka to pełen czad.
Leberowce i Wiśnia Mocne zagrali z wielkim zaangażowaniem i dali naprawdę porządne występy. Publiczność wręcz błagała o więcej i organizatorzy imprezy pozwolili im zagrać troszkę dłuzej, niż planowano. Chłopaki naprawdę potrafili wczuć się w klimat i pociągnąć publiczność za sobą. Było słychać, że dawali z siebie wszystko. Potem poszli w publiczność i pogowali, kiedy grały pozostałe kapele.
Po małej przerwie technicznej zagrał zespół Psy Wojny, któr poderwał większość ludzi zgromadzonych w Wiatraku. Grali ciężej od poprzedników, ale z takim samym zaangażowaniem. Kontakt z publicznością był bardzo dobry, paru śmiałków śpiewało nawet na scenie. Gitarzysta miał tego dnia urodziny i publiczność odśpiewała mu chóralne "100 lat".
Po kilku bisach wszedł Dezerter - kapela, dla której większość publiki przyszła na koncert. To dla nich przyszło starsze pokolenie punków i na nich właśnie czekali. Jak przystało na gwiazdę, rozpoczęli od śpiewania swoich starszych kawałków, przy których tłum oszalał. Ich muzyka poruszyła wszystkich - przed sceną nie można było znaleźć wolnej przestrzeni, bo ludzie śpiewali i pogowali. Muzycy zagrali jeszcze bisa i chcieli odejść, lecz publiczność nie dała za wygraną i udało im się wykrzyczeć jeszcze jedno wyjście. Było krótkie, bo tylko jeden kawałek.
Cała impreza zakończyła się około 23 i chyba wszyscy miłośnicy punka chyba byli zadowoleni. 25 złotych za bilet to niedużo, jak na cztery zespoły, w tym takie gwiazdy punkowej. Nagłośnienie było dość dobre, atmosfera znakomita.
Niestety, stan Wiatraka pozostawiał trochę do życzenia. Było troszkę zimno, a ze stropu sypała się farba. Jednak z tego co mi wiadomo, władze klubu robią co w ich mocy by to zmienić. Mnie osobiście te usterki nie przeszkadzały i będę częstszym gościem tegoż klubu.
Kamil Stychlerz











Aktualności


Komentarze