Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Gogol Bordello - Warszawa - 4.12.2014

16 Grudnia 2014

Na koncert Gogol Bordello szykowałem się od dłuższego czasu. Jakoś do tej pory nie udało mi się ich zobaczyć na żywo, a z opowiadań i dostępnego w internecie materiału wynikało, że warto. Myślałem sobie: "pójdę, pewnie będzie fajnie". Ale nie byłem przygotowany na tak wysoki poziom wrażeń.

fot. Katarzyna Chmielewska
fot. Katarzyna Chmielewska

Gogol Bordello, który wywodzi się z Nowego Jorku, to kapela jedyna w swoim rodzaju. Nie dość, że grają w stylistyce, w której mało kto się porusza (choć oczywiście przez lata od debiutu GB pojawiło się liczne grono naśladowców), to jeszcze skład tworzą z dwoma wyjątkami sami imigranci. Nic dziwnego, że muzyka zespołu tworzonego przez przedstawicieli tylu narodowości (Ukraina, Rosja, Białoruś, Ekwador, Etiopia; Elizabeth Sun jest zaś Szkotką z chińskimi korzeniami) jest mieszaniną wpływów rozmaitych kultur. Jeśli dodamy do tego, że Eugene Hütz jest w 1/4 Cyganem, to musicie przyznać, że tygiel wypełniony jest po brzegi. Muzyka grupy określana jest mianem cygańskiego punk rocka, ale pobrzmiewają w niej echa rdzennej muzyki z całego właściwie świata, przy czym jest to czysto punkowe granie - nie żadne world music.

Zanim jednak gwiazda wieczoru pojawiła się na scenie, publiczność rozgrzewać zaczął support w postaci Mariachi El Bronx. Powiem tak: taka muzyka ani mnie grzeje, ani ziębi. Mimo sporej otwartości na ciekawostki, i mimo że potrafię poza rockiem bez bólu uszu, a nawet z przyjemnością słuchać różnych gatunków, to akurat lekko przesterowana tradycyjna muzyka meksykańska mnie nie rusza. Ale spory tłum zgromadzony pod sceną bawił się nieźle. No cóż, jak wiadomo, są gusta i guściki.

Na Eugene'a i jego szaloną załogę musieliśmy trochę poczekać. Koncert złapał solidne - ok. 15 minutowe opóźnienie. Ale warto było. Od pierwszych minut punkowy atak, który z przerwami wyznaczanymi przez bardziej nastrojowe kawałki, trwał do końca koncertu. Żywioł, energia, pozytywne przesłanie, krótko mówiąc, szaleństwo. Uwierzcie mi, nie jestem osobą, która na koncertach wchodzi w tłum, by pohasać w pogo. Nie te lata. Poza tym, gdy muszę napisać relację z jakiegoś wydarzenia staram się maksymalnie skupić na tym co dzieje się na scenie, nie zaś pod nią. Tym razem się nie dało. Wyskakałem się za kilka poprzednich koncertów, w których wziąłem udział.

Energia płynąca ze sceny to nie tylko zasługa lidera, który ma faktycznie wielką charyzmę i jest urodzonym rock'n'rollowcem. Jego spontanicznośc udziela się wszystkim, a zachowanie sceniczne jest po prostu mega naturalne. Niemniej, byłoby nietaktem nie uwzględnić wkładu reszty zespołu, a praktycznie każdy z jego członków, poza perkusistą, na scenie po prostu szalał. Nie wiem czego się ci państwo najedli, ale ja też poproszę. W tej sytuacji nawet jeśli coś od strony czysto muzycznej poszło nie tak, to nikt tego nie zauważył. Set rozłożył się mniej więcej po równo na całą karierę grupy. Pewnie nie raz już używałem tego sformułowania, ale w zasadzie ciężko coś wyróżnić. Większość kawałków brzmiała fajnie, na każdy publika reagowała żywiołowo. Wrażenie zrobiła na mnie balladowo - menelska przyśpiewka czyli "Alcohol", czyli paradoksalnie spokojniejsze oblicze Gogol Bordello. Piosenka z klimatem, do tego numer Eugene'a z tańcem z butelką wina (i rozlewaniem zawartości wszędzie dookoła) świetny.

Oczywiście temperatura sięgała wysokich wartości na termometrze zwłaszcza w momentach grania utworów najbardziej znanych takich jak "Wonderlust King", "Immigraniada (We Comin' Rougher)" czy "My Companjera". Niespodzianką specjalnie przygotowaną na koncerty w Polsce było zagranie "Ona poszła inną drogą" z repertuaru Breakoutu, którego, jak sam przyznał, Hütz słuchał w młodości. Kawałek zaśpiewany po polsku przez lidera oraz Siergieja (jemu szło gorzej z językiem polskim) był miłym akcentem i zdobył zespołowi absolutnie całą publiczność. Zagrali go na bisy, które były zresztą bardzo długie, składały się z kilku piosenek, w zasadzie można mówić o podzieleniu koncertu na dwie części. Na koniec już tylko nieśmiertelne "American Wedding" i do domu.

To był męczący, ale niezwykle udany wieczór. Zaskakująco udany, a kiedy pojawia się zaskoczenie, zazwyczaj przyjemność jest większa. Mogę z czystym sumieniem napisać, że miałem ogromną przyjemność uczestniczyć w takim wydarzeniu muzycznym, które ustawię wysoko w rankingu moich koncertowych wspomnień.

Dominik Zawadzki

dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Ostanio dodane relacje

Anderson, Rabin and Wakeman - Dolina Charlotty - 13.07.2017	 (relacja)Anderson, Rabin and Wakeman - Dolina Charlotty - 13.07.2017

Trzeba przyznać, że dobór headlinerów pierwszej części 11. Festiwalu Legend Rocka w Dolinie Charlotty był intrygujący. Gwiazdami obu wieczorów były występy formacje składające się z byłych członków kultowych, wciąż... czytaj całą relację...

15. Gitarowy Rekord Guinnessa - Wrocław - 1.05.2017 (relacja)15. Gitarowy Rekord Guinnessa - Wrocław - 1.05.2017

Chociaż w tym roku nie udało się pobić rekordu Guinnessa, to wynik 6299 gitar uniesionych w geście pozdrowienia dla Mistrza tego instrumentu i największego innowatora sześciu strun, jest i tak wynikiem imponującym,... czytaj całą relację...

Krzysztof Zalewski - Warszawa - 23.02.2017 (relacja)Krzysztof Zalewski - Warszawa - 23.02.2017

W czwartkowy wieczór 23 lutego w Stodole obejrzałem, być może nową gwiazdę, polskiej muzyki. Zapraszam na relację z koncertu Krzysztofa Zalewskiego. czytaj całą relację...

Koncerty

Top 5 - relacje

Najczęściej komentowane | czytane

AC/DC - Warszawa - 27.05.2010 (relacja)AC/DC - Warszawa - 27.05.2010

Od ostatniego koncertu australijskiej formacji AC/DC w Polsce minęło 19 lat. I choć od tamtego czasu członkom zespołu przybyło siwych włosów na głowie, występem 27 maja na warszawskim Bemowie potwierdzili, że wciąż... czytaj całą relację...

Europe - Warszawa - 19.06.2010 (relacja)Europe - Warszawa - 19.06.2010

W sobotę 19 czerwca w Warszawie, jako gwiazda imprezy Wianki nad Wisłą, wystąpił zespół Europe. Wreszcie w Polsce, należałoby dodać. Przypomnę, pierwszy koncert w naszym kraju Szwedzi zagrali ponad 18 lat temu... czytaj całą relację...

Europe - Presov - 2.02.2010  (relacja)Europe - Presov - 2.02.2010

O tym, że "Last Look At Eden" to już trzecia płyta Europe wydana po reaktywacji zespołu w 2003r. (a w całym ich dorobku ósma) nie muszę chyba wspominać. Zainteresowani doskonale to wiedzą, tych mniej wtajemniczonych... czytaj całą relację...

Roger Waters - Roger Waters - "The Wall" - Łódź - 19.04.2011

Koncept płyty "The Wall" w 1979 roku wyprzedził o jakieś ćwierć wieku technikę, która pozwalałaby go przedstawić w trasie koncertowej. Po premierze albumu, co prawda, wystawiono go w formie przygotowanego z dużym... czytaj całą relację...

Helloween/Stratovarius - Warszawa - 17.12.2010 (relacja)Helloween/Stratovarius - Warszawa - 17.12.2010

17 grudnia 2010 w Warszawie mieliśmy okazję zobaczyć żywą legendę heavy metalu - zespół Helloween. Koncert promował ostatni ich album "7 Sinners". Trasa "7 Sinners World Tour 2010/11" objęła ponad 50 koncertów... czytaj całą relację...

Nowe recenzje

Copyright © Rock Magazyn 2001-2019. Wszelkie prawa zastrzeżone.