Happysad - Łódź - 22.3.2007
O zespole Happysad słychać przecież było od dawna. Chociażby za sprawą lansowanej przez stacje radiowe piosenki "Zanim pójdę". Chociażby z nazwy. Ja jednak odkryłam tę formację stosunkowo niedawno, kiedy to wpadły mi w ręce ich płyty, a po głowie zaczęły mi "chodzić? inne ich piosenki.
Happysad pochodzą ze Skarżyska; w dorobku mają jak na razie dwie płyty ( "Wszystko jedno" i "Podróże z i pod prąd"), ale obie są bardzo udane, ba, już można mówić o sporym sukcesie zespołu, sukcesie mierzonym nie tyle szumem medialnym, co liczbą ludzi przychodzących na ich koncerty.
Kilku recenzentów okrzyknęło ich nowym głosem pokolenia. I choć można by się zastanawiać, o które pokolenie dokładnie chodzi, to przyznać trzeba, że muzycy z Happysad naprawdę mają coś do powiedzenia i przekazują to w doskonałej punkowo-rockowej formie. Każda piosenka ma swój własny charakter, swoją melodię i mocne gitarowe brzmienie. No i...teksty, niebanalne, czasami do bólu szczere teksty Kuby Kawalca, lidera grupy. To chyba właśnie te teksty stanowią przede wszystkim o sile zespołu, trafiają niemal do każdego, kto się z nimi zetknął i nie pozwalają pozostać obojętnym. Bunt i niezgoda na otaczającą rzeczywistość, poczucie rozczarowania, może nawet rozgoryczenia, bezradność, kryzys emocjonalny. Nie brak też motywu miłości- tej pięknej i tej osadzonej w życiu codziennym. Niby wszystko to już było, ale precyzyjnie dobrane przez Kubę słowa i tak brzmią oryginalnie, są wręcz manifestem tych młodych, nieco chyba zagubionych ludzi. Oni też tak czują, też chcieliby się jakoś wyrazić, ale nie potrafią. Przychodzą więc tłumnie na koncerty Happysad i na te dwie godziny wydobywają z gardeł ten głos pokolenia. Dają upust swoim pozytywnie negatywnym emocjom.
Przynajmniej werbalnie.
Nie inaczej było w 22 marca w łódzkiej Funaberii II. Klub wypełniony był po brzegi, głównie bardzo młodymi ludźmi, choć na tyłach dostrzec można było całkiem sporą grupę tych dojrzalszych, chyba troszkę lepiej rozumiejących muzykę Happysad. Mimo, że zespół pojawił się na scenie z półgodzinnym opóźnieniem, szybko zrehabilitował się prezentowanym materiałem. Na pierwszy ogień poszła piosenka "Czysty jak łza", która natychmiast wprowadziła publiczność w istny szał. Do końca nie zabrakło energii, by odśpiewać, odtupać, odtańczyć te wszystkim dobrze znane kawałki, jak "Hymn 78", "Ja do ciebie", "Psychologa", "Marihuanę".
I wiele innych, bo zespół zaprezentował prawie wszystkie utwory ze swoich dwóch albumów. Nietrudno było zauważyć, że szczególne znaczenie dla tych młodych ludzi mają te teksty krytyczne, te, które łajają polską rzeczywistość, podkreślają rozczarowanie wobec świata, otoczenia, nawet wobec siebie. Nie śpiewem, a wręcz rykiem młodzież manifestowała, że "mają to gdzieś, wolą marihuanę, są versus reszta społeczeństwa", a w ogóle to "cały świat potrzebuje psychologa". Jednak nie jest chyba intencją Kuby propagowanie nihilizmu. On jakby tylko wskazuje, co jest brudne i złe, dalej jednak podkreśla, że to miłość jest najważniejsza ("Jeszcze, jeszcze", "Partyzant K", "30 raz", "Zanim pójdę"). Zdaje się, że to właśnie taka huśtawka nastrojowo-emocjonalna najlepiej oddaje stan emocjonalny naszej młodzieży.
Sam zespół był w świetnej formie; choć to środek ich trasy koncertowej, to zamiast zmęczenia, emanuje od nich energia i żywiołowość, widać, że to granie dla ludzi, ten kontakt z publicznością sprawia im dużo frajdy.
Ich muzyka na żywo, przynajmniej w moim odczuciu, brzmi nawet lepiej niż wersje studyjne.
Zaskakująca jest przy tym pewna skromność i układność nie tylko lidera, ale wszystkich członków grupy (Łukasz Cegliński, Artur Telka, MaciekSosnowski). Oni nie podburzają, ale raczej potrząsają i sugerują zmiany, nie nakłaniają do destrukcji, raczej do refleksji i działania. Muzycy z Happysad nie odgrywają też showmanów, oni po prostu robią swoje i wkładają w to mnóstwo serca i zaangażowania. I chyba nie potrzeba być głosem pokolenia, by za pośrednictwem dobrego rocka wyłożyć tych kilka naiwnie szczerych prawd. Ale potrzeba tej charyzmy i oryginalnego stylu, by być zespołem wyjątkowym i przyciągać takie tłumy, jak to się ma w przypadku Happysad.
Małgorzata Sęczak











Aktualności


Komentarze