Ofensywa Tur - Wrocław - 24.3.2007
Nigdy jeszcze nie zdarzyło mi się być na koncercie, na który przyszło tak mało ludzi. Sala wrocławskiego klubu "Firlej" została zapełniona w zaledwie kilku procentach. A kto nie zajął swojego miejsca obok alternatywnej braci niech żałuje.
W ramach trasy Ofensywa Tur 24. marca w Firleju wystąpiły trzy polskie młode/ obiecujące zespoły: Vixo, Nell i Sensorry. Cała trasa jest praktycznym rozwinięciem niedawno wydanej płyty "Offensywa". Sygnuje ją Program Trzeci Polskiego Radia i osoba Piotra Stelmacha. Tytuł płyty i nazwa trasy zostały zaczerpnięte od radiowej audycji Stelmacha. Dwadzieścia znanych z anteny zespołów znalazło się na płycie; cześć z nich ruszyła w trasę po kraju. Wśród nich Sensorry, Vixo i Nell.
I w takiej właśnie kolejności zagrali we Wrocławiu, więc zacznijmy od początku.
Po koncercie Sensorrów miałam naprawdę ambiwalentne uczucia. Jak w pewnym momencie można było usłyszeć z Sali: "fajnie grają, ale dla kogo?" Bo rzeczywiście - niby wszystko fajnie. "Ale" w tym przypadku jest duże. Bo dla mnie to granie wciąż bez tożsamości, nie potrafiące się świadomie określić. Bo ani to Emo, ani screamo, ani tym bardziej indie. Metal na saksofonie? Jest. Reggae oplecione w chaos? OK. Mantrowe teksty w stylu Pogodno? Bardzo proszę. O ile śpiewający basista nie jest niczym zadziwiającym, to z multifunkcjonalnym saksofonistą/ klarnecistą/ tamburynistą/ drugim wokalistą jeszcze się nie spotkałam. Cośmy się nie chce wierzyć, że wychowali się na Kacie. Zbyt dużo zmian tempa, zbyt dużo połamanych struktur. Przekombinowanie niczemu nie służy. I jak słyszę tekst w stylu "wchodzę w nią jak w za ciasne buty", to wysiadam, wymiękam i uprzejmie dziękuję. Może autor co innego miał na myśli... Już nieźle zdążyłam się zmęczyć, a tu - proszę! ? niespodzianka na koniec. Trzy ostatnie kawałki pozytywnie zaskoczyły. Pierwszy to znany z offensywnej płyty "Głodny słońca". Drugi ? lekki połamaniec ze słowami "Nie mogę spać". I na bis właśnie "reagge z odrobiną chaosu". Naprawdę chciałbym, żeby Sensorry poszły w tym kierunku. Melodyjnym, gitarowym. I może byłoby to pójście po najmniejszej linii oporu. Kto słyszał tylko "Głodnego słońca" mógł się naprawdę srodze zawieść ? bo nie jest to utwór reprezentacyjny dla zespołu. A udał im się najbardziej.
Czy taka hybryda się przyjmie? Szczerze wątpię - mimo jak najlepszych chęci. I zalecam nieco więcej pokory.
Gdyby pokusić się o określenie Vixo jednym zdaniem, doskonale nadawałby się wyimek z ich kawałka ? "dance tonight". A taniec na dwie gitary, marynareczki i koszulki w paski to Franz Ferdinand. Pierwsze dźwięki i przezywam dziwne deja vu. Na dodatek Sebastian Stasiak śpiewa po angielsku. I wygląda jak młody Paul Weller skrzyżowany z równie młodym Davidem Byrne?m. Jednak muzyczne wrażenie powtórki szybko okazało się mylne i muzyka nabrała własnego charakteru. Coś jest na rzeczy. Z młodych ciał bije całkiem spora energia, bezkompromisowość i ? co najważniejsze ? jasna wizja. Oni wiedza co chcą robić (dlatego paradoksalnie pisze się o nich trudniej). Pozytywna energia, pozytywny przekaz.
Last, but not least ? Nell. Przekleństwem młodych zespołów jest to, że na siłę nawet stara się je wcisnąć do szufladek podpisanych konkretnymi nazwami czy hasłami (co siłą rzeczy potwierdziłam wyżej). A Nell to... Nell. Inna bajka. Nurt czystego, melodyjnego grania, podkolorowanego grunge?owym brudem. Niesamowity wokal Bartka Książka i wszech obecna charyzma i moc, jakiej nie powstydziliby się klasycy. Podoba mi się urozmaicenie ich setu. Bo oprócz swoich kawałków zagrali swoja wersję utworu Seweryna Krajewskiego do słów Agnieszki Osieckiej "Uciekaj moje serce". Oczywiście wersję rockową. I pokusili się o napisanie muzyki do wierszy Rafała wojaczka i Andrzeja Bursy ("Zgaśnij księżycu"). A na bis "Flames of love" z bogatego repertuaru Fancy?ego. Konkurując z basistą Vixo, Michałem Szafarzem, który bezczelnie skakał sobie ze sceny, Książek wspiął się na głośniki stamtąd dokończył piosenkę.
Ten koncert stanowi niejako odbicie sytuacji na młodej, alternatywnej scenie w pigułce. Nell, Sensorry i Vixo to jedynie skromna reprezentacja. Nie boję się zawyrokować, że jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej. I tak mam jakoś ochotę przybić im piątkę. Mimo wszystko wszystkim.
Ewa Chowańska











Aktualności


Komentarze