Skrzek, Józef - Ostrava - 30.05.2003
Zapowiadana od dłuższego czasu oficjalna premiera płyty "Akustycznie" odbyła się w miejscu, gdzie album zarejestrowano - klubie "Parnik" w Ostravie. Ta nieduża, miła i zawsze gościnna dla muzyki Józefa Skrzeka sala stała się ostatnio ważnym punktem w koncertowych wędrówkach Artysty - grał tam zarówno solo, jak i z SBB. Organizowanym tam koncertom towarzyszy zawsze niesamowicie ciepła atmosfera, wytwarza się niesamowite połączenie między Muzykami a Słuchaczami - słychać to zresztą na "Akustycznie". Tym razem było tak samo...
Koncert wpasowano w cykliczną imprezę Na jednej łodzi (dodajmy, że "Parnik" to po prostu parostatek...), która opiera się na występach dwóch wykonawców. Obok Józefa zagrał Boris Band Combination pod wodzą Borisa Urbanka, bardzo interesująca, jazz-rockowa formacja nawiązująca i brzmieniem, i składem instrumentalnym (instrumenty klawiszowe, kongi i instrumenty perkusyjne, perkusja, gitara basowa, saksofon) do Weather Report. Zaprezentowali ponad godzinny program, wypełniony błyskotliwymi kompozycjami z dużą dawką improwizacji. Okazję do zaprezentowania się miał każdy z muzyków - i każdy tą okazję wykorzystał.
Po krótkiej przerwie na scenie pojawił się Józef. Mówił, że to będzie inny koncert, zupełnie inny. Gdy z pierwszej instrumentalnej impresji wyłonił się King, Queen, Knave (!!!) nikt już nie miał wątpliwości, że będzie to wieczór niezwykły. Kolejne utwory - a wśród nich Twój dom wschodzącego słońca, Za darmo nie ma nic, Singer i Z których krwi krew moja - zdawały się to wyłącznie potwierdzać. Moog brzmiał soczyście na kaskadach fortepianowych dźwięków, Józef był w znakomitej formie wokalnej. Całość wypadła niesamowicie.
Koniec recitalu Józefa nie oznaczał jednak końca wieczoru. Po kolejnej, tym razem nieco dłuższej przerwie Boris Band Combination powróciło na scenę. Dodajmy, że wrócił na nią także Józef... Efektem tej niesamowitej symbiozy było jam-session, podczas którego połączone siły BBC i Józefa wykonały trzy rozbudowane utwory - dwie jazz-rockowe perły w klimacie wspominanego już Weather Report przedzielone soczystym bluesem. Józef grał na fortepianie i Minimoogu (solówki powalały swoją siłą), pojedynkował się z Borisem (grającym na syntezatorze Rolanda i cyfrowej kopii organów Hammonda), niesamowicie improwizował, ale i wspaniale akompaniował popisom innych. Całość zabrzmiała wyśmienicie i naprawdę fani z Polski, którzy dotarli do Ostravy (większość wybrała Poznań i innego muzyka...) mogą czuć się usatysfakcjonowani. Mieli okazję przeżyć wspaniały wieczór wypełniony żywą i szczerą Muzyką, rodzącą się "na uszach" słuchaczy.
Michał "Art" Wilczyński











Aktualności


Komentarze