Skrzek, Józef i goście - Chorzów - 22.09.2001
Planetarium jest miejscem wyjątkowym. Dlatego też koncerty tam organizowane są wyjątkowe. Nie ma ich wiele w ciągu roku, ale każdy jest niesamowity. I każdy jest organizowany przez Józefa Skrzeka. Było Powitanie wiosny z Józefiną. Był deszczowy, nocny koncert SBB Od zachodu do wschodu słońca. A teraz Józef Skrzek, z projekcją gwiazd i plejadą (muzycznych) gwiazd przywitał jesień.
Misterium. Pełna skupienia Podróż w Krainę Wyobraźni. Muzyczny obraz, muzyczny pejzaż. Zaznaczam, że nie był to koncert rockowy. Stricte rockowy. Było dużo malowania klawiaturami. Złożone struktury dźwiękowe wydobywające się z syntezatorów. Solówki na minimoogu, tak ważnym dla Józefa Skrzeka, jak i dla całej muzyki, zwanej rozrywkową. Moog sprawaia mi taką dość dużą swobodę w graniu. To są skrzydła - powiedział mi niedawno Mistrz. Na syntezatorze grał również Roman Kostrzewski, znany jako wokalista Kata i - od niedawna - Alkatraz. Śpiewał swoim niskim, mrocznym głosem, a także mówił. Delirium Tremens, znane z Ballad Kata, z klawiszowym tłem Józefa Skrzeka, wypadło niesamowicie.
Trzeba w tym miejscu wspomnieć, że kulista budowa Planetarium spowodowała, iż muzycy skupieni byli wokół projektora. Jego konstrukcja zasłaniała tych, kórzy byli po drugiej stronie. Dlatego też siadając, trzeba było zdecydować, kogo chce się oglądać. Nie mogę więc wiele powiedzieć o tym, jak od wizualnej strony prezentowali się: Andrzej Urny, gitarzysta będący niegdyś podporą takich grup jak Perfect czy Krzak; pierwszy perkusista Dżemu, Michał Giercuszkiewicz i Jan Kyks Skrzek - legenda śląskiego bluesa. Widziałem jednak Romka Kostrzewskiego, w peruce (czarne, długie włosy) i samego Józefa Skrzeka. Widać, jaką radość daje mu granie. Ale wróćmy do muzyki.
Pomiędzy kolejne, instrumentalne obrazy jesieni, wpleciono piosenki i pieśni. Parę z nich zaśpiewała córka najważniejszego tego wieczoru artysty, Karina. Sam mistrz ceremonii zaśpiewał m.in. O Ziemio - Dzieciom Śląska i słynne Singer, oh Singer. Fantastyczna była również wokaliza Roksany Wikaliuk, przywodząca na myśl najlepsze lata Cocteau Twins. Nie zabrakło rdzennie śląskiego bluesa. Wtedy rolę lidera przejął Jan Kyks Skrzek. Gdy miał już skończyć swój utwór, krzyknął Pułapka! i zaczął grać muzykę z pogranicza bluesa i boogie. Reszta muzyków szybko temat podjęła. To był moment przebudzenia. A potem wystarczyło się wsłuchać i zapaść w trans.
Ważną częścią koncertu było to, co można było zobaczyć. Światła w domach, Księżyc i gwiazdy. Zdjęcia. Modele Ziemii i Księżyca. Ci, którzy byli w chorzowskim planetarium, wiedzą o co chodzi. Koncert zaczyna się ze zmierzchem i kończy ze świtem. Tylko jaka noc trwa dwie godziny?
Na bis było coś w rodzaju cody, zamknięcia. Muzyka zatoczyła koło. Słońce krócej wędruje po niebie. Jesień.
Michał "Art" Wilczyński











Aktualności


Komentarze