Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Waters, Roger - Warszawa - 7. 06. 2002

Rewelacja. To są słowa, które znakomicie oddają to, co działo się na koncercie. Fantastyczne widowisko, atmosfera. Przegląd twórczości Pink Floyd. Pierwszy w historii, polski koncert Rogera Watersa. In The Flesh - Tour, Warszawa 2002.

Teraz trochę oficjalniej. W tym miejscu opiszę po krótce to, co działo się w piątek, 7 czerwca 2002 roku na warszawskim stadionie Gwardii. Odbyło się tam jedno z największych wydarzeń muzycznych tego roku - koncert Rogera Watersa. Ale od początku.

A few minutes before...

Po 2,5 godzinnej jeździe wysiadłem na dworcu kolejowym w Warszawie. Przede mną były jeszcze 3 godziny i 10 minut do koncertu. Emocje rosły. Skierowałem więc swe kroki w kierunku przystanku autobusowego, skąd autobusem linii 175 dotarłem do ul. Racławickiej. W autobusie panował niemiłosierny tłok. Ale w okolicy stadionu (po półgodzinnej drodze w potwornych korkach) jakieś 90 % podróżników wysiadło. Na stadion zaczęto wpuszczać ludzi na 3 godziny przed koncertem. Ale nie wpuszczono ich na pusty plac. Głodni, spragnieni wędrowcy przybywający na koncert z całej Polski (ba, a nawet zza granicy) mogli posilić się, korzystając z usług firmy oferującej grillowanie pod gołym niebem. Ale ja z powodu emocji i tak nie mogłem wiele przełknąć (w przeciwieństwie do ludzi stojących w kilkumetrowych kolejkach). Do koncertu pozostało jeszcze 1,5 godziny. Poszedłem więc zapoznać się z "oficjalnymi gadżetami" sprzedawanymi na terenie imprezy. Kubki, koszulki, programy, plakietki. Wszystko bardzo drogie. Ale cóż. Raz się żyje. Program (bardzo porządny, na kredowym papierze, format A4, kolorowe zdjęcia) i kubek (kawa z niego smakuje wyśmienicie). Nawet deszcz przestał padać na czas przedstawienia. Czas już udać się na płytę stadionu. Godzinka czekania, m.in. aż stadion się zapełni. Ale wreszcie, ktoś się odzywa przez mikrofon. Tymczasem to wcale nie Mistrz Waters, ale Piotr Kaczkowski, pełniący rolę mistrza ceremonii. Cały stadion rozgląda się w poszukiwaniu "Kaczora", ale niestety, nigdzie go nie widać. Dowiadujemy się, że koncert opóźni się o 5 minut. Z tych pięciu zrobiło się 20, ale nieważne.

Potem, kiedy zaczynają rozbrzmiewać dźwięki In The Flesh, Mistrz pojawia się na scenie, na podeście umieszczonym jakieś 2 metry nad nią. Wśród wrzawy tłumu prawie w ogóle go nie słychać. Nie zważając na to i przywitawszy publiczność, schodzi z podestu i śpiewa In The Flesh. Po skończonym utworze odzywa się burza oklasków. Nagle, przy wykorzystaniu kwadrofonii (bateria kolumn z przodu i dwie kolumny z tyłu) słychać zza pleców helikopter. The Happiest Days of Our Lives, a zaraz po nim Another Brick in the Wall - part. II. Za plecami Mistrza, maszerują młoty, widać budującą się ścianę i figury nauczycieli, a cały stadion, jak jeden mąż śpiewa strofy We don't need no education... Pozostańmy przy The Wall. Następne jest Mother. Na ekranie kinowym skarykaturowana postać matki, która stopniowo znika za ścianą. Tłum jest Mistrza. Zawładnął nim całkowicie. Zmieńmy płytę. Dwie kompozycje z The Final Cut - The Post War Dreams i wizualizacja cmentarza, oraz The Final Cut, na końcu której na ekranie hamuje ogromna ciężarówka.
No i kolejny obraz retrospekcji - Pigs on the Wing i Dogs. Pierwszy drobiażdżek, porywający tłum, a w Pieskach wizualizacja zniszczonego miasta, sczekania psów z tylnych głośników, oraz niezwykłe solo gitarowe, w wykonaniu Snowy'ego White'a i Chestera Kamena. Duet dwóch znakomitych gitarzystów.

Patrząc na serce słońca, czyli godzinka z Sydem Barretem
Następne Set the Controls for the Heart of the Sun to wstęp do utworów powiązanych tematycznie z Sydem Barretem. Nie dziwi zatem to, co nastąpi później, a więc niemalże całe Wish You Were Here. Niemalże, bo bez Have a Cigar. Wizualizacje przy obu częściach - Stopniowo przybliżające się zdjęcie Syda. Pod koniec drugiej części zachwyt zupełny. Zapadła całkowita ciemność, a podczas dźwięków kończących utwór, nad scenę został wyniesiony wspaniały, błyszczący diament, wykonany z metalu, który pozostał tam aż do końca utworu. Olśnił wszystkich. Dosłownie i w przenośni. Przy Welcome to the Machine wizualizacja chyba najbardziej zapadająca w pamięć. Wysuwająca się zza wzgórza maszyna, która stopniowo zamienia się w metalowe budynki, które pękają. Z pęknięć wylewa się morze krwi zalewając ekran. Pozostawia niesamowite wrażenie.
Wish You Were Here to utwór, który do spółki z Mistrzem śpiewa parę tysięcy ludzi zgromadzonych na stadionie. Teraz mi tego brakuje, ilekroć go słucham. Trochę szkoda, że ten utwór nie był zagrany na dwóch gitarach akustycznych, tylko na elektryczno - akustycznych. Ponadto, według opinii zasłyszanych po koncercie, zrobiono z tego utwór troszkę w stylu country. Może.

Ciemna strona migoczącego płomienia
Potem pięć minut przerwy i druga połowa koncertu. Początek to Ciemna Strona Księżyca. Breathe, Time, Money. Przy pierwszych dwóch utworach wizualizacja przedstawia okładkę winylowego wydania Dark Side..., przewijającą się przez ekran. Przy Money okładka ustępuje miejsca odtwarzanej płycie winylowej, z której wyłaniają się obrazki prezentujące świat pieniędzy. Samoloty, drużyny futbolowe. Nie brakuje nawet zgrabnej pani, ukazującej wdzięki ;). A tłum śpiewa cały czas.
Teraz czas na introspekcję w solową karierę Mistrza. Every Stranger's Eye (The Pros and Cos of Hitch - Hiking), dwa utwory, których tytułów nie znam, ale na podstawie wydawnictwa In The Flesh mogę się domyślać, że chodzi o Perfect Sense i The Bravery of Being out of Range. Oba z Amused to Death. Potem jeszcze przepiękna ballada (zajęła pierwsze miejsce na liście ulubionych utworów Mistrza, wybranych przez słuchaczy Programu Trzeciego), czyli It's a Miracle, oraz utwór tytułowy Amused to Death.

No i chcąc nie chcąc, zbliżamy się do końca. Na początek końca ponownie i dwa utwory: Brain Damage i Eclipse. Wizualizacja to czerwonawy płyn zalewający obraz gwiazd na niebie. Po nich ze Ściany piękna ballada Comfortably Numb. W tym utworze dwóch gitarzystów prowadziło dialog na tle nieba, a pod koniec drugiej solówki zagrali naraz. Fenomenalny efekt. Wraz z tłumem, który śpiewał razem z mistrzem, robiło niesamowite wrażenie.
Właściwie w tym miejscu koncert miał się zakończyć, ale bisom i okrzykom Roger, Roger... nie było końca, więc tłumek doczekał się jeszcze cudeńka Flickering Flame, odśpiewanego na tle czerwonego zachodu słońca.

Tyle części technicznej. Czas na podsumowanie. Mistrz pokazał się od najlepszej strony. Mimo dość późnej pory (koncert skończył się o 23) atmosfera była gorąca. Publiczność była wciągnięta w muzykę praktycznie od pierwszej minuty. Pochwalić tez muszę speców od nagłośnienia, czy światła. Spisali się na medal. Nic nie zawiodło.

Skoro już przy pochwałach jesteśmy, należy wyróżnić gitarzystów i pianistę. Spisali się oni rewelacyjnie, mimo wysokiego poziomu trudności repertuaru. Ale nie byli amatorami. Każdy z nich nagrał po kilka płyt i pracował z wieloma znakomitymi artystami.

Trochę tylko szkoda, że koncert trwał tak krótko. Przy takiej atmosferze i dwa razy dłuższy występ nie byłby męczący. Nie żałuję pieniędzy wydanych na to widowisko. Tym bardziej, że mógł to być jeden z ostatnich koncertów, na których mogliśmy posmakować twórczości Pink Floyd. A szkoda.

Pełna setlista prezentowała się następująco:
In the Flesh / The Happiest Days of Our Lives / Another Brick In The Wall p. II / Mother / The Post War Dreams / The Final Cut / Pigs on the Wing / Dogs / Set The Controls for The Heart of the Sun / Shine On You Crazy Diamond p. I / Welcome to the Machine / Wish You Were Here / Shine On You Crazy Diamond p. II / Breathe / Time / Money / Every Stranger's Eye / Perfect Sense / The Bravery of Being out of Range / It's a Miracle / Amused to Death / Brain Damage / Eclipse / Comfortably Numb / Flickering Flame

Skład:
Roger Waters - vocal, bass
Piotr Kaczkowski - Master of Ceremony
Andy Fairweather Low - guitar / vocal
Chester Kamen - guitar / vocal
Andy Walace - keyboards
Harry Waters - keyboards
Snowy White - guitar
Graham Broad - drums
Norbert Stachel - Sax
PP Arnold, Katie Kissoon, Carol Kenyon - guest vocals

Michał Błaszczyk

dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Ostanio dodane relacje

Anderson, Rabin and Wakeman - Dolina Charlotty - 13.07.2017	 (relacja)Anderson, Rabin and Wakeman - Dolina Charlotty - 13.07.2017

Trzeba przyznać, że dobór headlinerów pierwszej części 11. Festiwalu Legend Rocka w Dolinie Charlotty był intrygujący. Gwiazdami obu wieczorów były występy formacje składające się z byłych członków kultowych, wciąż... czytaj całą relację...

15. Gitarowy Rekord Guinnessa - Wrocław - 1.05.2017 (relacja)15. Gitarowy Rekord Guinnessa - Wrocław - 1.05.2017

Chociaż w tym roku nie udało się pobić rekordu Guinnessa, to wynik 6299 gitar uniesionych w geście pozdrowienia dla Mistrza tego instrumentu i największego innowatora sześciu strun, jest i tak wynikiem imponującym,... czytaj całą relację...

Krzysztof Zalewski - Warszawa - 23.02.2017 (relacja)Krzysztof Zalewski - Warszawa - 23.02.2017

W czwartkowy wieczór 23 lutego w Stodole obejrzałem, być może nową gwiazdę, polskiej muzyki. Zapraszam na relację z koncertu Krzysztofa Zalewskiego. czytaj całą relację...

Top 5 - relacje

Najczęściej komentowane | czytane

AC/DC - Warszawa - 27.05.2010 (relacja)AC/DC - Warszawa - 27.05.2010

Od ostatniego koncertu australijskiej formacji AC/DC w Polsce minęło 19 lat. I choć od tamtego czasu członkom zespołu przybyło siwych włosów na głowie, występem 27 maja na warszawskim Bemowie potwierdzili, że wciąż... czytaj całą relację...

Europe - Warszawa - 19.06.2010 (relacja)Europe - Warszawa - 19.06.2010

W sobotę 19 czerwca w Warszawie, jako gwiazda imprezy Wianki nad Wisłą, wystąpił zespół Europe. Wreszcie w Polsce, należałoby dodać. Przypomnę, pierwszy koncert w naszym kraju Szwedzi zagrali ponad 18 lat temu... czytaj całą relację...

Europe - Presov - 2.02.2010  (relacja)Europe - Presov - 2.02.2010

O tym, że "Last Look At Eden" to już trzecia płyta Europe wydana po reaktywacji zespołu w 2003r. (a w całym ich dorobku ósma) nie muszę chyba wspominać. Zainteresowani doskonale to wiedzą, tych mniej wtajemniczonych... czytaj całą relację...

Roger Waters - Roger Waters - "The Wall" - Łódź - 19.04.2011

Koncept płyty "The Wall" w 1979 roku wyprzedził o jakieś ćwierć wieku technikę, która pozwalałaby go przedstawić w trasie koncertowej. Po premierze albumu, co prawda, wystawiono go w formie przygotowanego z dużym... czytaj całą relację...

Helloween/Stratovarius - Warszawa - 17.12.2010 (relacja)Helloween/Stratovarius - Warszawa - 17.12.2010

17 grudnia 2010 w Warszawie mieliśmy okazję zobaczyć żywą legendę heavy metalu - zespół Helloween. Koncert promował ostatni ich album "7 Sinners". Trasa "7 Sinners World Tour 2010/11" objęła ponad 50 koncertów... czytaj całą relację...

Nowe recenzje

Copyright © Rock Magazyn 2001-2019. Wszelkie prawa zastrzeżone.