KNŻ - Lublin, Klub Graffiti - 27.01.2010
6 Lutego 2010
Kazik Staszewski to bez wątpienia artysta o wielu twarzach. Utalentowany, bezkompromisowy, autentyczny. Sławę zdobył dzięki zespołowi Kult, który utorował mu ścieżkę do dalszej kariery. Potem narodziły się kolejne projekty - w mniejszym lub większym stopniu przypominające wczesne dokonania Kazika. I oto, na początku lat dziewięćdziesiątych powstał KNŻ, czyli Kazik Na Żywo, będący połączeniem hard rockowego brzmienia gitar i perkusji z rapowym zacięciem wokalnym.
Po trzynastu latach istnienia zespół zawiesił działalność, tylko po to, aby w 2009 roku triumfalnie powrócić. Wtedy rozpoczęła się seria kocertów - i to w oryginalnym składzie: Kazik Staszewski na wokalu, Adam Burzyński oraz Robert Friedrich na gitarach, perkusista Tomasz Goehs oraz grający na gitarze basowej Michał Kwiatkowski. Ten rok, choć nie dawno rozpoczęty również obfitować będzie w występy tej legendarnej formacji. Jeden z nich odbył się w Lublinie, 27 stycznia.
Klub Graffiti, w którym miał miejsce koncert, przeżył tego wieczoru prawdziwe oblężenie. Nie było to jednak zaskoczeniem, gdyż na to wydarzenie fani czekali wiele lat. W sumie, do klubu weszło około 500 osób. Być może publiczność byłaby jeszcze większa, ale niektórych mogła odstraszyć zbyt wygórowana cena biletów - 47 zł w przedsprzedaży oraz 57 zł w dniu koncertu. Ale cóż - jak śpiewa sam Kazik - wszyscy artyści to prostytutki...
Całość miała rozpocząć się o godzinie 20:00, ale bramy otworzono już o 18:00, co było dobrym rozwiązaniem, gdyż kolejki do wejścia ciągnęły się na długość ponad stu metrów. Muzycy pojawili się około 20:10, wykonując przemarsz wzdłuż sceny, co wywołało żywiołowe reakcje wśród zgromadzonego audytorium. Jednakże, największy entuzjazm nastąpił około 20:30, gdy z głośników popłynęły pierwsze dźwięki. Na dobry początek usłyszeliśmy "Legendę ludową", jeden z najlepszych utworów KNŻ. Pozostałe kompozycje, które znalazły się na setliście, to m.in.: "Miej świadomość", "Łysy jedzie do Moskwy", "Nie ma litości", "Jerzy skonstruował sztuczną kobietę", Las machinas de la muerte", "Przy słowie", "Jeśli kochasz więcej, to boisz się mniej", "Odrzuć to!", "Nie zrobimy wam nic złego", Piosenka trepa" oraz "Tańce wojenne". Dużym zaskoczeniem było wykonanie przez Kazika i jego kolegów nagrania pt. "Krzesło łaski" z repertuaru Nicka Cave'a (oryg. "Mercy seat"). Był to bardzo pozytywny akcent tego występu, gdyż ten utwór to bardzo dobrze zaaranżowany cover, który świetnie wpasowuje się w stylistykę twórczości KNŻ.
Jeśli chodzi o samych muzyków, to nic złego powiedzieć o nich nie można. Pełen kunszt i profesjonalizm. Kazik jak zwykle był w formie: dowcipny, wyluzowany, szalony i naturalny, z charakterystyczną manierą sceniczną. Publiczność również dopisała, często skandując nazwę zespołu i wtórójąc wokaliście. Jest to dowód na to jak dużą sympatią cieszy się grupa. Dla artystów natomiast, daje to dodatkową motywację, że warto dalej robić swoje.
Koncert zakończył się około godziny 22:30. Zanim jednak to nastąpiło, muzycy zagrali kilka utworów bisowych. Wśród nich nie pojawiło się nic nowego - były to te same kompozycje, jakie mogliśmy usłyszeć z głównej setlisty. Nagraniem, które zamknęło cały występ był "Konsument". KNŻ zagrał w Graffiti naprawdę dobry i warty przeżycia koncert. Żadna z płyt nie została pominięta, więc każdy fan mógł znaleźć coś dla siebie. Takie wydarzenie na pewno będzie się pamiętać przez długie lata.
Iwona Sołdek











Aktualności


Komentarze