Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Patrick The Pan - Robię taką muzykę, jakiej sam bym chciał posłuchać

26 Sierpnia 2013

Wydarzenie koncertowe pod nazwą PATRICK THE PAN AUDIOVISUAL EXPERIENCE, które odbyło się 24.08 w Krakowie stało się powodem wywiadu z młodym niezwykle obiecującym artystą, czarującym dźwiękową wrażliwością i niebywałą muzyczną erudycją. Piotr Madej, ukrywający się pod pseudonimem Patrick The Pan, uraczył właśnie słuchaczy swym znakomitym debiutanckim albumem "Something on an End".



Janusz Matysiak: Patrick The Pan - Peter The Pan - zabawa słowem? Świadome nawiązanie?

Piot Madej: Wręcz przeciwnie. Przy wymyślaniu nazwy absolutnie nie chodziło o Piotrusia Pana, choć byłem świadom, że ludziom może się kojarzyć. Chodzi o ręcznie rzeźbiony długopis kupiony od ukraińskiej studentki lata temu - w liceum. W klasie nazwaliśmy go Patryk. Potem pewna dziewczyna złamała mi serce, więc ja nagrałem jej piosenkę. Nic z tego nie wyszło, prócz zainteresowania nagrywaniem własnej muzyki w domu. Niemal automatycznie postanowiłem, że będę robić właśnie jako długopis Patryk czyli Patrick the Pen. Lata minęły, Piotrusiowi nagrywanie szło jak krew z nosa aż do października 2012 kiedy wziął się w garść i nagrał płytę. Proces był na tyle męczący, że po wszystkim wszędzie podpisałem się z błędem. Niby mogłem to wszystko popoprawiać, ale najzwyczajniej w świecie już mi się nie chciało. "Będzie heca" pomyślałem. I tak przez głupotę, pośpiech i niedopatrzenie skazałem się na bycie patelnią (tudzież Piotrusiem Panem) zamiast długopisem.

JM: Jak długo wzrastał w Tobie pomysł na nagranie debiutanckiego albumu?

Piotr: Pod koniec liceum już wiedziałem, że będę chciał kiedyś nagrać płytę. Wiedziałem również, że zrobię to w domu. Chciałem posiąść wiedzę, która mi pozwoli to zrobić. Przez kolejne lata trochę o tym czytałem, trochę działałem na czuja, ale przede wszystkim pogrążałem się w nieróbstwie i więcej o tej Wielkiej Płycie mówiłem niż ją nagrywałem. Ten okres męczącej prokrastynacji trwał jakieś 5-6 lat. Powstało w tym czasie może jakieś 5 piosenek łącznie. Dlatego dużo piosenek z płyty, choć wydane teraz, było napisane lata temu.

JM: Na swym debiucie sam piszesz, nagrywasz, wykonujesz oraz realizujesz, a nawet niezależnie sprzedajesz "Something of an End". Muzyczny egocentryzm czy też pełna artystyczna samoświadomość?

Piotr: Jak już pisałem wcześniej, przez lata powtarzałem sobie i innym, że kiedyś nagram płytę. To był dla mnie większy priorytet niż znalezienie sobie dobrej pracy czy fajnej dziewczyny. Nie wyobrażałem sobie, żeby ktoś miał mi w tym pomóc pod jakimkolwiek kątem. To była MOJA osobista misja.

JM: Wsłuchując się w muzyczną zawartość "Something of an End", nie sposób uciec od skojarzeń. Jednocześnie czuć w Twojej muzyce ogromny dystans inspiracji. Jak udało Ci się osiągnąć taki stan?

Piotr: Dopiero pierwsze pozytywne opinie znajomych, obcych ludzi i recenzentów uświadomiły mi, że mi się coś takiego udało. Kiedy wypuszczałem płytę do Internetu, czułem, że jedyne co usłyszę, to zarzuty: co i od kogo skopiowałem.

JM: Która muzyczna dekada wpłynęła na Twą twórczość najmocniej?

Piotr: Definitywnie muzyka nowsza (czyli od 2000 w górę). Nigdy nie zagłębiałem się szczególnie w muzyce lat 60., 70. czy 80. Z wyjątkami oczywiście, bo mam parę ulubionych płyt z tamtych lat, ale mogę je zliczyć na palcach jednej ręki. Wiem - to duży grzech, szczególnie jeśli przyznam się, że sam bawiłem się kiedyś w dziennikarstwo muzyczne, ale cóż, chyba dlatego właśnie użyłem tu czasu przeszłego...

JM: Jakimi słowami określiłbyś swoją muzykę?

Piotr: Nie lubię takich pytań, bo po prostu nie wiem, co na nie odpowiedzieć. Mógłbym tu teraz powymieniać wszystkie alternatywne folki, popy czy rocki, ale nie przepadam za takim szufladkowaniem - szczególnie, że w mojej muzyce są i będą motywy, które nie zaliczają się do tego, co wymieniłem. Powiem tak: robię taką muzykę, jakiej sam bym chciał posłuchać.

JM: Pomimo, że w Twojej muzyce słychać echa songwriterskiej twórczości początku lat 70., to jednak Twoje ascetyczne kompozycje brzmią bardzo współcześnie. Sigur Ros, Fleet Foxes, Shearwater, Bon Iver czy nawet Devendra to wykonawcy których twórczość odbija się w "Something o fan End" niczym w pryzmacie. Jak długa jest lista Twoich inspiracj?

Piotr: Na pierwszy strzał idą Radiohead, których ubóstwiam niemal fanatycznie. A potem, jako że słucham głównie "melancholijnych smutów" (tak się ze mnie znajomi nabijają), jednym tchem rzeczywiście należy wymieniać wszystkie Bon Ivery, Devendry, Shearwatery, Sigury itp. Ale nie jest tak, że słucham TYLKO takich rzeczy. Słucham wszystkiego jak leci: od ambientu i dronów, po mocne gitarowe młócenie w stylu Meshuggah czy Deftones. Bardzo lubię jazz - on mnie fascynuje. Uważam, że jest muzyka i jest jazz, czyli coś jakby "nadmuzyka". Wszystkie te dziwne akordy, metrum, rytmy czy solówki, które niby brzmią jak fałsz a jednak pasują. To jest magiczne. Wiem, że to wszystko ma swoje teoretyczne wytłumaczenie, ludzie przecież to studiują latami - ja jednak lubię trwać w niewiedzy - ona sprawia, że jazz mnie zaskakuje podwójnie.

JM: Czy jako twórca naprawdę urokliwych i przebojowych piosenek, które moim zdaniem znakomicie sprawdziłby się w reklamach (casus Jose Gonzalesa) masz parcie, a także nadzieję na sukces?

Piotr: W sensie sukces komercyjny? Jasne, że mam parcie. Który artysta nie chciałby żyć z tego, co robi, bez potrzeby pracowania gdzieś indziej? Niemniej jednak, to nie jest priorytet. Najważniejsze, żebym wciąż słyszał od ludzi, że kochają moją muzykę, że ona ich zmienia i żeby z uśmiechem na twarzy wychodzili z moich koncertów.

JM: Czym dla Ciebie jako artysty byłby sukces?

Piotr: Żyć z muzyki.

JM: Nie obawiasz się że poprzez 100% niezależność, dostęp do Twojej twórczości jest nieco utrudniony dla "szarego słuchacza"?

Piotr: Oczywiście, że jest utrudniony, ale co poradzę? Nagrywając płytę, nie zastanawiałem się, jak to zrobić, żeby ktoś ją potem wydał, nie starałem się, żeby leżała sobie w Empikach czy leciała w radiu. To samolubne, ale ja tę płytę wydałem dla siebie. Musiałem to z siebie zrzucić. Teraz, kiedy widzę, że to, co zrobiłem ma sens i zostało naprawdę dobrze przyjęte (a tego się absolutnie nie spodziewałem) wiadomo, że chciałbym, aby dostęp do tego był lepszy - apetyt rośnie w miarę jedzenia. Staram się to osiągać na tyle, na ile potrafię - i tak udało mi się daleko zajść, jak na kogoś bez wytwórni, menedżera i sztabu ludzi od PR'u. A szary słuchasz, jak będzie chciał, to i tak dotrze do płyty.

JM: Na Twojej płycie prawdziwym diamentem jest polskojęzyczna piosenka "Hełm grozy". Czy w przyszłości możemy spodziewać się większej liczby kompozycji w ojczystym języku?

Piotr: Wiele rzeczy w moich piosenkach powstaje nagle, na zasadzie impulsu. Takim impulsem był pomysł z zaśpiewaniem po polsku. Docelowo w przyszłości będę śpiewał po angielsku, bo tak mi łatwiej, ale jeśli jednak taki impuls znowu się pojawi, to czemu nie?

JM: Od wydania albumu minęło już trochę czasu. Jak oceniasz zainteresowanie nim słuchaczy, wytwórni, mediów?

Piotr: Nie jest źle. Dużo gazet, portali, dziennikarzy, redaktorów czy muzyków się nad płytą pochyliło i zawsze opinie były pozytywne. Niemniej jednak, jest parę osób, na których opinii bardzo mi zależało, a płytę zignorowali, pomimo tego, że dostali ją ode mnie. Cóż, nie można mieć wszystkiego. Słuchaczy przybywa każdego dnia - powoli, ale dosyć regularnie. Wytwórnie milczą.

JM: 24 sierpnia w Krakowie odbyło się wydarzenie koncertowe pod nazwą PATRICK THE PAN AUDIOVISUAL EXPERIENCE - jak było?

Piotr: To były najlepsze 2 dni mojego życia. Ze względu na częste koncertowanie w Krakowie (co się już niedługo zmieni) bałem się bardzo o frekwencję ludzi na tym koncercie, a tymczasem w oba dni zapełniliśmy całą salę, co, według pracowników Małopolskiego Ogrodu Sztuki, było istnym fenomenem i lepszy był od nas tylko Leszek Możdżer. Koncert był fenomenalny, wszystko było dopięte na ostatni guzik. To był mój ósmy koncert, więc mało jeszcze wiem, ale nigdy nie czułem się tak na scenie jak wtedy - tych emocji nie da się do niczego porównać. Wizualizacje z videomappingiem, kwartet smyczkowi i wibrafon wspaniale dopełniły całość i po prostu się nie mogę doczekać, kiedy zobaczę nagrania z tego na DVD. No i ludziom się bardzo podobało, a to jest przecież najważniejsze - dostałem mnóstwo pozytywnych opinii po wszystkim, co tylko nakręca mnie, żeby działać dalej.

fot. Bartosz Rusek

JM: Czy pracujesz już nad nowym albumem? Jeśli tak, czy możemy spodziewać się muzycznej volty? Czy raczej rozwinięcia pomysłów zaprezentowanych na debiucie?

Piotr: Chyba mogę śmiało powiedzieć, że prawie połowa nowej płyty była w mojej głowie gotowa przy wypuszczaniu pierwszej - po prostu trochę tych pomysłów przez te lata zrodziłem. Będę starał się kontynuować to, co zacząłem na pierwszej, choć już teraz wydaje mi się, że będzie ciut mroczniej. Pierwszy kawałek został już nagrany.

JM: Jak sądzisz, do jakiego rodzaju słuchaczy trafia Twoja twórczość?

Piotr: Znajomy, który ubiera się jak raper, mówi jak raper i słucha praktycznie tylko rapu, podszedł do mnie po jednym z moich koncertów i powiedział, że uronił łzę w czasie jednej z piosenek. A dosłownie dziś napisała do mnie koleżanka, która, jak to sama ujęła, jest "z kresów wschodnich i disco polo płynie w jej żyłach" i stwierdziła, że jest w szoku, i że ta muzyka jest świetna. Niech to będzie odpowiedzią na to pytanie.

JM: 5 najlepszych albumów 2013 roku?

Piotr: Ten rok jak na razie jest bardzo słaby. Wszyscy moi ukochani artyści mnie zawodzą. Żeby odpowiedzieć na to pytanie, musiałem dość mocno odkurzyć pamięć, wspomagając się przy tym paroma blogami i portalami, bo naprawdę mało które wydawnictwo tegoroczne zostało mi w pamięci na dłużej. Tak czy siak oto lista płyt, które dotychczas zrobiły na mnie największe wrażenie:
Hokei - Don't Go
These New Puritans - Field of Reeds
Wrekmeister Harmonies - You've Always Meant so Much to Me
Date Palms - The Dusted Sessions
True Widow - Circumambulation

I mam nadzieję, że Coldair - Whose Blood

Janusz Matysiak

dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Ostanio dodane wywiady

FEYM - WYWIAD! (wywiad)FEYM - WYWIAD!

FEYM to banda młodych, zdeterminowanych facetów rodem z Lublina. Wybuchowa mieszanka nowoczesnego hard & heavy serwowana przez zespół co prawda jeszcze nie zawojowała list przebojów, ale na nas zrobiła wrażenie.... czytaj cały wywiad...

Limboski - Wesołe rozmowy z otchłanią (wywiad)Limboski - Wesołe rozmowy z otchłanią

Jego głos jednym przypomina Maleńczuka, innym Ciechowskiego. Sam o sobie mówi, że jest śpiewakiem, który od jakiegoś czasu wyciera własnymi stopami sceny w klubach tego kraju i jest szczęśliwy z tego, co robi.... czytaj cały wywiad...

TAPEWORM - Ostre brzmienie z serca Mazur (wywiad)TAPEWORM - Ostre brzmienie z serca Mazur

Wśród mazurskich miłośników mocniejszego grania mikołajska grupa Tapeworm zdążyła wywalczyć już sobie solidną pozycję. Muzycy zdradzają jednak, iż ze swą twórczością chcą trafić znacznie dalej. Zapraszam do lektury... czytaj cały wywiad...

Forum

Top 5 - wywiady

Najczęściej komentowane | czytane

Perfect - Niepokonany. Rozmowa z Grzegorzem Markowskim

Z Grześkiem na wywiad umawiałem się już od dawna. Zawsze jednak ciężko było się umówić, a w konsekwencji przeprowadzić wywiad. Grzegorz mimo zapracowania i wielu bezlitośnie krążących spraw, znalazł na szczęście... czytaj cały wywiad...

Europe - Joey Tempest - Jesteśmy w optymalnej formie (wywiad)Europe - Joey Tempest - Jesteśmy w optymalnej formie

Zdaje się, że dobra passa Europe trwa nadal. Po koncercie w Pradze na początku lutego zespół zrobił sobie krótką przerwę, by z nowymi siłami ruszyć w dalszą część europejskiej trasy. Tym razem celem był podbój... czytaj cały wywiad...

Acid Drinkers - Titus - Jakbyśmy powiedzieli całą prawdę to ta buda pod tytułem Rzeczpospolita nieźle by się zatrzęsła. (wywiad)Acid Drinkers - Titus - Jakbyśmy powiedzieli całą prawdę to ta buda pod tytułem Rzeczpospolita nieźle by się zatrzęsła.

Titus to na naszej rodzimej scenie postać co najmniej nietuzinkowa. Znany z ogromnego poczucia humoru i rock n' rollowego stylu życia wzbudza szacunek niezliczonej ilości fanów i kolegów po fachu. Miałem okazję... czytaj cały wywiad...

Sabaton - Joakim Brodén - W przyszłości odejdziemy trochę od tematyki wojen (wywiad)Sabaton - Joakim Brodén - W przyszłości odejdziemy trochę od tematyki wojen

Zespół Sabaton jest obecnie jednym z najlepiej sprzedających się szwedzkich "muzyczno-militarnych" eksportów. Ich szturm Europy trwa, w planach mają kolejne podboje. Okazuje się, że pomysł tworzenia piosenek-hymnów... czytaj cały wywiad...

Kuba Kawalec. Mamy w sobie pewną pokorę (wywiad)Kuba Kawalec. Mamy w sobie pewną pokorę

Na temat Happysad słyszałam masę opinii - najczęściej skrajnych. Zaczęłam się nawet zastanawiać, czy można coś o zespole powiedzieć i nie narazić się tym jakiejś grupie ludzi. Bo z jednej strony całe rzesze wielbiących... czytaj cały wywiad...

Nowe recenzje

Copyright © Rock Magazyn 2001-2019. Wszelkie prawa zastrzeżone.