ShAFT - oby tak dalej... i nie zapeszyć!
Świebodzińska formacja ShAFT, choć działa już od ładnych paru lat, to dopiero w ciągu ostatnich kilku miesięcy, tempo spraw wokół niej nabrało iście szaleńczego tempa. Mnóstwo koncertów, wygranych przeglądów i festiwali, promocja trzeciego dema, finalizowanie przygotowań do nagrywania płyty, rozmowy o kontraktach z wydawnictwami.... i to najważniejsze ? zakwalifikowanie się do konkursu na tegoroczny Festiwal w Węgorzewie. A temu wszystkiemu, co wiąże się z działalnością artystyczną zespołu ShAFT, patronuje RockMagazyn. Oto rozmowa z Arturem Augustyniakiem ? gitarzystą formacji. I to nie tylko o tych dziejących się w zawrotnym tempie sprawach.
Bartłomiej Biga: Jesteście na scenie 10 lat. Na pewno przez ten czas sporo się nauczyliście? Co nauczyło Was najwięcej, co było najcenniejsze?
Artur Augustyniak: W sumie pod nazwą ShAFT działamy niecałe cztery lata a w obecnym składzie od maja zeszłego roku, jednak faktycznie - część z nas udzielała się pod różnymi ?szyldami" od około 10 lat. Czego się nauczyliśmy? Na pewno przez taki okres czasu rośnie doświadczenie, pogląd na muzykę, dojrzewają kompozycje i klaruje się styl. To chyba te najważniejsze sprawy, o których warto wspomnieć. Zagraliśmy też całe mnóstwo koncertów, poznaliśmy wielu ludzi. A jeżeli chodzi o radość grania to nadal jest ogromna... oby tak dalej.
BB: Przez ten czas znacząco zmieniała się też stylistyka Waszej twórczości. I choć szufladkowanie nie jest najważniejsze, to chyba warto wspomnieć do jakich nurtów Wy sami zaliczacie swoją muzykę?
AA: Trudno powiedzieć, nie staraliśmy się nigdy zamykać w jakimś stylu - to co tworzymy to nasza prywatna wizja grania. Nie chcemy się wzorować i staramy się iść na ?spontan", kompozycje często powstają z improwizacji. Dla mnie jest to po prostu kawałek ciężkiego rockowego grania, brzmiącego - wydaje mi się - dość świeżo. Jeżeli natomiast chodzi o wrażenia słuchaczy i mediów - albo nie porównuje się nas do niczego albo do zupełnie zaprzeczających sobie styli. Myślę, ze to dobrze. Zresztą - zachęcam do odsłuchania i własnej oceny.
BB: Pytam do ?nurtów" - celowo w liczbie mnogiej, bo gracie świeżo brzmiącą muzykę, a współczesne trendy charakteryzują się wprost niewyobrażalnym pomieszaniem gatunków?
AA: Materiał na pewno brzmi świeżo, ale żeby tam zaraz ?trendy"...HAHA. Poprostu nie chciałbym nazywać tego NuMetalem. Mieszanka gatunków? Na pewno - słuchamy na rawdę różnej muzy co musi się w pewnym stopniu odbić na kompozycjach.
BB: Zgodzilibyście się ze stwierdzeniem, że ShAFT to przede wszystkim zespół koncertowy?
AA: Bardzo dużo ostatnio koncertujemy, gra nam się świetnie, co więcej - z kontaktu z publicznością wynika, że nowy materiał muzyczny doskonale sprawdza się na koncertach. Z drugiej strony nie bagatelizujmy nagrań i nie zapominajmy, że ?ShAFT 3" to płyta demo. Realizacja nagrań przy dużych ograniczeniach finansowych nigdy nie odda faktycznego klimatu i ciśnienia utworów, składa się na to wiele czynników - studio, sprzęt, czas na nagrania i mix, doświadczenie realizatora itd. Jesteśmy zadowoleni z nowych kawałków i uważamy materiał za najlepszy jaki do tej pory stworzyliśmy, co przy okazji potwierdzają koncerty. Resztę pozostawiamy słuchaczowi...
BB: Osiągnęliście kilka niebagatelnych sukcesów. W ostatnim czasie było ich szczególnie wiele. Które z nich były dla Was przełomowe? Które są szczególnie ważne?
AA: Ważne są dla nas wszystkie bo to świetnie, jeżeli ktoś docenia to, co robisz... Fajnie jest wygrać festiwal, to naprawdę miłe. Szkoda tylko, że poza słowami uznania i podreperowaniem budżetu zespołu do niczego to dalej nie prowadzi, no bo kto pamięta, że zespół X w miejscowości Y zdobył pięć lat temu główną nagrodę... Moim zdaniem konkursy powinny wyłaniać potencjalnych kandydatów na kontrakt płytowy lub dawać w nagrodę możliwość promocji szerszemu gronu słuchaczy typu np. nagrania plus patronat medialny radiów, gazet lub lokalnych TV. Uwierz, że jest w podziemiu mnóstwo naprawdę dobrych kapel o których nikt nigdy nie usłyszy. A szkoda...
BB: Zbliża się Festiwal w Węgorzewie - gdzie wystąpicie w ramach konkursu na dużej scenie. Czy choć po cichu, liczycie, że ten Festiwal rozpędzi, Waszą karierę, podobnie jak to miało miejsce rok temu w przypadku zespołu Coma?
AA: Cieszymy się, że możemy tam zagrać - to naprawdę dobra wiadomość, że zostaliśmy zakwalifikowani. Na pewno tak jak zawsze damy z siebie wszystko i zagramy najlepiej jak potrafimy. Co dalej... to zależeć będzie już tylko od decyzji Jury. Festiwal w Węgorzewie to chyba najbardziej prestiżowa z tego typu imprez w naszym kraju i już sam występ na niej może znacząco wpłynąć na dalsze losy zespołu. Pożyjemy - zobaczymy.
BB: Nadal nie mogę odejść od porównań do Comy. Oni cieszą się wręcz nieprawdopodobnym poparciem lokalnym - są tu chyba pewne analogie do ShAFTU?
AA: Trudno powiedzieć...w naszym wypadku nie wiem czy możemy mówić o jakiejś popularności, naprawdę nie wiem co powiedzieć.
BB: Gdy słuchałem Waszego trzeciego dema - moją uwagę przykuło brzmienie - wprost wyśmienite, jak na zespół bez kontraktu z wielką wytwórnią. Opowiedzcie, jak udało się Wam je osiągnąć?
AA: Ślady zgraliśmy sami, na sprzęcie Wojtka Cenajka - gitarzysty Monastery. Nagrania pojechały następnie do Piły, do Artura Szałowskiego (ART Sound Studio) i już tam razem z nim ostateczny mix i master. Myślę, że jak na płytę demo efekt jest zadowalający. Sporo przy samych nagraniach pomógł nam też Wojtek, służąc doświadczeniem. Korzystając z okazji, że mówimy o Wojtku zachęcam do wysłuchania muzyki jego zespołu - Monastery. Nagrali właśnie nowe demo - cholernie dobre. Polecam bo naprawdę warto - klasyczne trashmetalowe granie w dobrym, solidnym wykonaniu.
BB: Czy odniosłem słuszne wrażenie, iż Wasze kompozycje budowane są w oparciu o riff gitarowy - który stanowi sedno, do którego dokładacie kolejne elementy?
AA: Niekoniecznie. Czasem jest to riff lub charakterystyczne bicie bębnów, czasami fajna linia basu lub wokalu. Zawsze jest jakiś punkt zaczepienia, który improwizując rozbudowujemy, by ostatecznie powstał utwór.
BB: Kiedy wreszcie możemy spodziewać się Waszego long-playa? Już nie demówki, ale pełno wymiarowego materiału?
AA: Hmm... nie chcę zapeszyć. Jesteśmy wstępnie umówieni z pewną wytwórnią na kontrakt płytowy. Wszystko jeszcze w fazie negocjacji. Jeżeli wszystko pójdzie sprawnie w sierpniu wejdziemy do studia, w październiku powinna ukazać się w sklepach płyta i prawdopodobnie jednocześnie ruszymy w trasę. Jednak dopóki umowy nie podpisane to nic pewnego..
BB: Jakie plany snujecie na najbliższą przyszłość?
Do końca czerwca koncertujemy, 7 lipca gramy w Węgorzewie. Potem dopracowujemy materiał na płytę i wchodzimy do studia...
BB: A jak chcielibyście, aby ShAFT wyglądał za 5, 10, 15 lat?
AA: Mam nadzieję, że równie świeżo jak dziś, jeżeli rodzimy rynek muzyczny pozwoli nam istnieć..
Bartłomiej "Eternus" Biga











Aktualności


Komentarze