Pidżama Porno - Krzysztof Grabowski. Czuję odpowiedzialność sam wobec siebie
Z Grabażem spotkałem się przed koncertem w katowickim klubie Gugalander. Rozmawialiśmy w bardzo ciasnej garderobie, za ścianą trwała próba?.
Mariusz Kabała: Na Waszej oficjalnej stronie znajduje się Twój numer telefonu, czy często odbierasz telefony od fanów?
Krzysztof Grabowski: To jest telefon do zespołu, ale nie narzekam.
MK: Wasza muzyka, słowa w niej zawarte mocno oddziałowywują na fanów, czy nie boisz się, że to co napiszesz, zostanie źle odebrane?
KG: Czuję odpowiedzialność sam wobec siebie i to jest największa odpowiedzialność w tym całym zamieszaniu. Twórca bierze odpowiedzialność za swoje dzieło, a nie bierze odpowiedzialności za to, co się z nim potem dzieje. Wypuszcza się to na świeże powietrze niczym ptaka i nie masz już na to wpływu.
MK: Czy nie sądzisz, że muzyka, jaką prezentujecie jest dyskryminowana w mediach?
KG: Pewnie jest, ale co mamy na to poradzić? Tak było zawsze i zdążyliśmy się do tego przyzwyczaić. Nie narzekamy na to jakoś bardzo mocno. Może to trochę ogranicza drogę komunikacyjną między nami a fanami, odbiorcami. Ale żyjemy w takim kraju, gdzie można wydawać płyty, my te płyty wydajemy, na tyle na ile możemy jakieś teledyski, które w niektórych telewizjach są nadawane. Radia nas bojkotują, bo po prostu im nie pasujemy. Nie będziemy robili takiej muzyki, żeby im pasowała. Robimy to, co umiemy najlepiej to, co czujemy. A jeśli im się to nie podoba to jest to bardziej ich problem, niż nasz.
MK: Dlaczego tak się dzieje?
KG: Stacje radiowe w tym kraju są mocno uśrednione i nastawione na tz. przeciętnego słuchacza, przy czym nikt tak naprawdę nie wie, kim jest ten przeciętny słuchacz. To odbywa się w ten sposób - przywozi się gości wywrotką, później na tę wywrotkę wsadza się wywrotkę piosenek, puszcza się to ludziom - w myśl zasady Maklatowicza - uwielbiam te piosenki, które już kiedyś słyszałem. Tworzy się koło zamknięte. Być może nasze piosenki cieszą się popularnością w określonych kręgach, ale akurat Ci, którzy łapią się na tę wywrotkę do nich się nie zaliczają.
MK: Mógłbyś przybliżyć Wasze najnowsze wydawnictwo - Koncertówka Part 1
KG: Na tej płycie znajdują się piosenki z trzynastych urodzin oraz dwa kawałki z Proximy z zeszłego roku. Druga część tej płyty ukaże się w przyszłym roku i zawierać będzie trzynaste urodziny z Białegostoku, czternaste z Poznania i chyba był jeszcze jeden koncert, który się nadawał do zamieszczenia na płycie. Na drugiej płycie gościnnie zagrają Kaśka Nosowska i Robal z Dezertera.
MK: Zastanawiacie się już nad studyjnym albumem?
KG: Nie myślimy na razie wogóle nad studyjnym albumem.
MK: Jak to się stało, że zostałeś muzykiem? W końcu Pidżama to m.in. Twoja inicjatywa.
KG: Każdy w swoim życiu podejmuje decyzje. Ja przeszedłem drogę od klasycznego fana muzyki do gościa, który zaczął się tym zajmować. Słuchałem wielu kapel, które mi się podobały i stwierdziłem, że nie jest to taka wydumana, skomplikowana jazda, tylko szczere uczucia, które płyną przy wykorzystaniu minimalnego warsztatu muzycznego i tak to się zaczęło
MK: Co doradziłbyś młodym, dopiero startującym grupom?
KG: Dużo cierpliwości, jeszcze raz cierpliwości i cierpliwości, a poza tym wszystkim cierpliwości. Tyle ile cierpliwości, tyle samo wary w to co się robi i przede wszystkim bardzo, ale to bardzo dużo pokory wobec tego co ich czeka na tej drodze. Żyjemy w takich czasach, w których młode kapele mają zupełnie przerąbane i praktycznie nie mają żadnych kanałów z których mogłyby wyjść i pokazać się szerszej publiczności. Raz, że nie mają nic ciekawego do zaprezentowania tej publiczności a dwa, że ta sama publiczność nie jest w najmniejszym stopniu zainteresowana tym co oni mają do przekazania. Klasyczna sytuacja patowa, młodzi grają dla nikogo, tworzą dla nikogo, a ludzi i tak nie chcą ich słuchać. Fatalna sytuacja po prostu.
MK: Zbieramy opinie o Ich Troje, masz jakieś zdanie na ich temat?
KG: Artystycznie nie jest to moja bajka, jest to absolutnie na przeciwległym biegunie moich oczekiwań artystycznych. Prywatnie nie znam ich na tyle, żeby móc powiedzieć czy są to w porządku goście, czy też nie. Dwa razy rozmawiałem z Michałem Wiśniewskim, sympatyczny koleżka.
MK: Co sądzisz o programach tylu Idol albo Droga do gwiazd?
KG: Na pewno nie miałbym tam żadnych szans.
MK: Czym dla Ciebie jest Internet?
KG: Oknem na świat, miejscem gdzie dowiaduje się wszystkiego najszybciej, gdzie najszybciej mogę znaleźć coś, co mnie interesuje. Miejscem, w którym spędzam trochę czasu codziennie. Wyparł z mojego rozkładu dziennego telewizor. Zamiast siedzieć przed telewizorem i pikać siedzę przed komputerem i klikam.
Mariusz "Consus" Kabała











Aktualności


Komentarze