Maqama - opowieści o życiu....
18 Stycznia 2010
Maqama to młody zespół, który jest gwarantem świeżego powiewu w polskiej muzyce. Już teraz potwierdzają to swoją nową płytą "Maqamat". Tuż przed ich trasą koncertową porozmawialiśmy z wokalistą kapeli Kamilem Haidarem.

Wybaczcie, że nie zacznę standardowo od zapytań na temat ogólnie kapeli. Jednak Wasza muzyka jest tak intrygująca, że chcę do niej od razu przejść. Zatem czym się inspirujecie? Jaka muzyka wpływa na Was, a jaka kultura?
Kamil Haidar: Bardzo mi miło, że odbiegasz od standardów :). Czym się inspirujemy? Trudno powiedzieć. Myślę, że wszystkim co nas otacza - nie tylko muzyką. Często, jak robię jakieś szkice, to myślę sobie: "ten numer musi brzmieć jak 50 stopniowy upał" (śmiech). Mnie np.: inspiruje życie codzienne, podróże, dziwne spotkania. Jeśli chodzi o muzykę to jest tego ogromnie dużo. Chociaż nigdy nie pozwoliłbym sobie na to, żeby usiąść i powiedzieć: "dobra, teraz muszę zrobić utwór, żeby był trochę jak...". Zdecydowanie ostatnimi czasy sięgam po płyty zupełnie nierockowe.
Tytuł Waszej debiutanckiej płyty nosi nazwę Maqamat, czyli z arabskiego "zbiór opowieści". Można więc uznać, że Wasza płyta jest konceptem? Czy to za wielkie określenie?
KH: Pod wieloma względami jest koncepcyjna. Ale nie w tym klasycznym znaczeniu, że jeden utwór jest kontynuacją poprzedniego i wszystko jest jednym wielkim rozdziałem. Chociaż są wspólne mianowniki dla tych piosenek, a ich dobór jest nieprzypadkowy, to raczej jest to zbiór opowiadań a nie opowiadanie z rozdziałami. Dlatego album nosi tytuł Maqamat. Głównie chodziło o to, żeby wprowadzić słuchacza w odpowiedni klimat i tym klimatem operować. Jest i wprowadzenie, i wąchanie nastrojów, i pewna puenta.
Skąd pomysł na ubogacenie Waszej muzyki wstawkami muzyki etno? Który z Waszych muzyków interesuje się wschodnią kulturą? A może wszyscy?
KH: To głównie moja sprawka, bo wychowałem się w krajach arabskich i jestem w połowie Syryjczykiem. Dla mnie to taki osobisty link z tą drugą tożsamością. Dlatego mimo że lubię grać rocka, przemycam te wschodnie smaczki. Poza tym myślę że właśnie te rzeczy są odpowiedzialne za pewną aurę jaką cechuje się Maqamat.
Lubicie Toola? Pytam, bo Wasza muzyka poniekąd kojarzy mi się z nimi.
KH: Chłopaki albo nie znają albo nie lubią, ja znam i lubię. Chociaż nie jest to zespół, który wywarł na mnie ogromne wrażenie albo ukształtował mnie muzycznie. To zdecydowanie zasługa innych klimatów. Czy słychać? Jeden z dziennikarzy kiedyś zauważył, że te podobieństwa mogą wynikać z tego, że oni też posługują się "około" orientalnymi skalami i zagrywkami. Wbrew pozorom sporo u nich etniki i może stąd te podobieństwa. Przynajmniej taką wersję zeznałbym przed sądem (śmiech).
Mimo iż szufladkowanie jest do bani, chciałabym spytać, jak się klasyfikujecie?
KH: To znaczy? Chodzi Ci muzyczną szufladkę? Ja zostawiam to innym. W zasadzie to ciekawe obserwować te klasyfikacje. Takim sposobem pojawiliśmy się już jako zespół: rockowy, orientalno-rockowy, transowy, progresywny, metalowy (!) i alternatywny (!!). Ale najbardziej do nas pasuje określenie jednej z Pań z któregoś domu kultury: Ambitny Zespół Młodzieżowy (śmiech).
A teraz, żeby nie było, co nie co o Was. Przedstawcie się. Nie jesteście w końcu młodymi muzykami, którzy nie wiedzą za bardzo, jak znaleźć się na scenie. W jakich kapelach kiedyś graliście?
KH: Krzysztof Staluszka i Piotr Podgórski grali we Frog Off. Tomek Krzemiński udzielał się w Neumie i Variette. Ja byłem członkiem zespołu Shahid. No licealistami to nie jesteśmy (śmiech). Ale co ciekawe traktujemy Maqamę jako zupełnie nową podróż w nieznane i wiele rzeczy nas zaskakuje. To jest najlepsze w tym zespole. Mimo jakichś tam doświadczeń nie zrobiliśmy płyty w miesiąc, bo wiemy jak to się robi i tylko trzeba podstawić pod schemat odpowiednie osoby i instrumentarium. Obowiązują te same zasady co w sporcie - musisz prześcigać samego siebie, bo rekordu świata nie da się utrzymać, trzeba go ciągle zdobywać na nowo.
Na swojej stronie napisaliście, że Wasz materiał był dopieszczony w Nowym Yorku. Jak to się stało?
KH: Zgadza się, mastering zrobiliśmy w Stanach z Kevinem Reeves'em. Jedyne co wiedziałem to to, że przy tej płycie chcę zrobić coś zagranicą. Zdecydowałem się na mastering. Reszta przyszła sama. Trochę szukaliśmy, trochę mieliśmy szczęścia w doborze tego z kim pracowaliśmy, bo Kevin jest w USA nie byle kim. Jak już trafiłem na ten kontakt wysłałem materiał, jemu się spodobał i podjął się realizacji. Nikt nas nie gonił z terminami czy budżetem, więc mogliśmy sobie pozwolić na chwilę poszukiwań. W przyszłości mam zamiar przenieść produkcję muzyki za granicę na wcześniejszych etapach.
Jakie macie plany na najbliższe miesiące?
KH: Przede wszystkim trasa koncertowa Maqamat Tour 2010! 4 lutego ruszamy na 13 koncertów w których wspomoże nas zaprzyjaźniony zespół - Forma. Najważniejszy z nich odbędzie się 18 lutego w warszawskiej Proximie. Będzie o tyle szczególny, że do organizacji zaprosiliśmy Fundację Synapsis i zagramy na rzecz dzieci dotkniętych autyzmem. Zaproszenie przyjął też nasz Gość Specjalny - Tomek Lipiński i jego TILT.
Z kim chcielibyście w przyszłości zagrać koncert? Możecie pobujać wyobraźnią!
KH: AC / DC!!!!!!!!!!!!!!!
Emilka











Aktualności


Komentarze